Jak Platforma pokochała gejów (i lesbijki?)
 |
|
Ewa Tomaszewicz |
„Każdy ma swoją wolność i godność i nie
zasługuje na to, by wykorzystywać jego twarz w celach, co do
których nie wyraża zgody. Kancelaria Prezydenta powinna
przeprosić geja z Kanady, którego wizerunek wykorzystano w
orędziu Lecha Kaczyńskiego“ – stwierdziła w wywiadzie dla
radia RMF FM Elżbieta Radziszewska, pełnomocnik (pełnomocniczka?)
premiera ds. równego statusu prawnego. Wzruszyła mnie,
naprawdę. Każdy ma swoją godność i wolność, nawet „gej z
Kanady“, no, no. Tego się nie spodziewałam po słynnej z antykobiecych i homofobicznych wypowiedzi i działań
urzędniczce (jak choćby głosowanie przeciw ustawie o równym
statusie kobiet i mężczyzn w 2004 roku).
Dalej było jeszcze lepiej. Radziszewska stwierdziła, że zna
postulaty „organizacji gejowskich“ i związki partnerskie czy
możliwość zawierania małżeństw wcale nie są tym, na czym nam
tak naprawdę zależy. Tym, co wg niej naprawdę nas boli, jest
dyskryminacja w dostępie do pracy. Jak choćby niedawne
postulaty byłego obozu rządzącego, aby ograniczyć dostęp
osób homoseksualnych do niektórych zawodów. I z taką
dyskryminacją oczywiście będzie walczyć. Zbytek łaski, pani
pełnomocniczko. W polskim prawie pracy już od kilku dobrych
lat mamy zapis o zakazie dyskryminacji ze względu na
orientację seksualną i pani psim obowiązkiem jest pilnowanie
jego przestrzegania. I pani osobiste (?) przekonanie, że
„gej może być dobrym pedagogiem i jeżeli dobrze się spisuje
na swoim stanowisku, to jego orientacja nie powinna mieć
znaczenia“ nie jest wyrazem jakiejś wspaniałomyślności,
szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę to, co następuje po
słowie „jeżeli“. Jakby w przypadku „złych pedagogów“ ich
orientacja nagle nabierała znaczenia.
Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że po tym wywiadzie
pani Radziszewska została obwołana przez niektóre media
(zwłaszcza prawicowe) obrończynią praw osób homoseksualnych.
Pozostaje mi mieć nadzieję, że tego typu „insynuacje“ nie
sprawią, że nagle „nasza“ pełnomocniczka stwierdzi, że
polskie prawo jest jakoś szczególnie liberalne w stosunku do
gejów i lesbijek. Bo mimo iż bawią mnie jej zapewnienia, że
będzie walczyć z dyskryminacją, ale tylko o ile będzie to
dyskryminacja w miejscu pracy, zdaję sobie sprawę, że ten
problem niestety istnieje. Ciekawa jestem tylko, jak się
mają „oświecone“ postulaty pani Radziszewskiej do np.
wypowiedzi jej partyjnego kolegi Stefana Niesiołowskiego w
rodzaju „W Polsce nie ma żadnej dyskryminacji osób
homoseksualnych. Homoseksualiści okłamują społeczeństwo i
domagają się przywilejów, a na to nie ma zgody“. Czy będzie
z nimi walczyć? Osobiście wolałabym, żeby tego nie robiła,
bo, paradoksalnie, z tej dwójki wolę jego – przynajmniej
jest uczciwy i nie ukrywa swojej homofobii pod
pseudoliberalnym bełkotem.

Ewa Tomaszewicz - redaktorka naczelna
Repliki
|