Lewy siermiężny

Tekst: Radek Oliwa

 

Miała być Hiszpania, a najprawdopodobniej będzie to, co zawsze... czyli Polska. Przyznam, że podobała mi się bardzo wizja liberalnej i nowoczesnej polskiej lewicy, którą na początku roku Sławomir Sierakowski zaprezentował na łamach tygodnika "Newsweek". Tekst naczelnego "Krytyki Politycznej" niestety już się zdezaktualizował. LiD rozpadł się na kawałki, a tzw. lewica znów przez długi czas nie będzie potrafiła się pozbierać. Szkoda, bo zaprzepaszczono kolejną szansę na stworzenie polityki dla ludzi "myślących inaczej". W tej chwili scena polityczna należy prawie w całości do ludzi utożsamiających Polaków z katolikami i z katolicką obyczajowością, gdyż tzw. lewica robi to, co potrafi najlepiej: zajmuje się sama sobą.

Wymiana kadr w szeregach SLD miała być przełomem i rozpoczęciem nowoczesnej i odważnej polityki lewicowej. Olejniczak miał stać się polskim Zapatero, lecz póki co ma z nim tyle wspólnego co Gdynia z Barceloną. Mniejszości seksualne, aborcja, eutanazja i inne sprawy obyczajowe wywołują w społeczeństwie nadal ogromne kontrowersje. Prawicowe formacje potrafiły wykorzystać emocje, które budzą tematy ze sfery obyczajowości. Także lewica chciałaby jakoś na tym skorzystać... chciałaby, ale się boi. Jeszcze dwa lata temu przewodniczący SLD twierdził, że "homoseksualiści w Polsce nie zgłaszają potrzeb uznania swoich praw, a więc problem nie istnieje". Dwa lata później problemy udało się jednak dostrzec i oto Wojciech Olejniczak ogłasza, że SLD zajmie się przygotowaniem projektu ustawy o związkach partnerskich. Tymczasem cywilizacja nam ucieka i w wielu krajach UE pary homoseksualne uzyskują prawo do adopcji dzieci. W polskiej polityce to temat tabu. Porozmawiamy o tym za 10 lat... Dlaczego nie teraz? Bo polskie społeczeństwo nie zaakceptuje tak daleko idących propozycji, a ustawa nie uzyska koniecznej większości - usłyszymy w odpowiedzi. I tak nie uzyska, a przygotowanie projektu pozostanie pustym gestem i czystą kosmetyką. Tymczasem lewicy potrzebna jest rewolucja i to od zaraz - jak pisał Sierakowski. Oczywiście zaostrzenie liberalnego kursu odstraszyłoby część wyborców, ale byłaby to inwestycja na przyszłość. Wyborcy konserwatywni są doskonale obsługiwani przez pozostałe ugrupowania polityczne, natomiast wyborca o nowoczesnych poglądach obyczajowych nie został jeszcze w Polsce odkryty. Jestem przekonany, że już teraz istnieje spora grupa ludzi, dla których Kościół katolicki nie jest jedyną wykładnią moralności. Właśnie w sprawach obyczajowych istnieje ogromny potencjał, którym nikt nie jest obecnie zainteresowany.

Problem polega na tym, że nie sposób być tylko trochę w ciąży. Nie da się forsować ustaw, które nie są zgodne z linią Kościoła, nie zadzierając z tą instytucją. Konflikt z Kościołem katolickim, a co za tym idzie - z dużą częścią społeczeństwa jest nieunikniony. Oczywiście nie sam konflikt jest celem. Celem jest budowa społeczeństwa, które uznaje różne światopoglądy, oraz państwa, które każdemu obywatelowi daje równe szanse i jak najwięcej możliwości dokonywania własnych wyborów.

Proces, który mógłby dokonać się na lewicy, nie byłby eksperymentem. W bardzo podobnej sytuacji rozpoczął swoją karierę wspominany już premier Hiszpanii. Hiszpania zmieniła się nie do poznania. Kraj, którym bezsprzecznie oprócz rządu władał także Kościół katolicki, należy dziś do najbardziej liberalnych obyczajowo państw na świecie. A u nas? U nas rozpoczyna się kolejna walka o stołki i kolejna runda wyborów Mistera i Miss tzw. lewicy.  



 

 

Czajnik, czyli orientacje gwiazd


Historia - homoseksualizm w PRL


home

Kampania Przeciw Homofobii

gazeta@kampania.org.plNa podstawie: WordPress i K2