Mauresmo już nie zagra w Warszawie? | Tekst i foto: Anna Piżl | |
Początek maja od wielu lat był w Warszawie świętem miłośników kobiecego tenisa. Na kortach Warszawianki rozgrywany był w tym czasie turniej WTA. W tym roku, po wycofaniu się tytularnego sponsora, turniej J&S Cup został zawieszony. Na pociechę kibicom sześć tenisistek zagrało w pokazowych rozgrywkach Suzuki Warsaw Masters. Wśród nich Swietłana Kuzniecowa, która wygrała turniej, pokonując w finale Marię Kirilenko.
 |
Turniej J&S Cup był największą rozgrywaną na początku maja imprezą kobiecego tenisa na świecie. Na kortach w Warszawie w latach 2002-2007 grały takie gwiazdy jak Amelie Mauresmo, Justine Henin, Kim Clijsters czy Wenus Williams. Turniej gromadził tłumy widzów, także gejów i lesbijek, bo z wielu powodów tenis uznawany jest za jeden z najbardziej tęczowych sportów. Tak przyjazną sławę dyscyplina zawdzięcza przede wszystkim Martinie Navratilovej, zdobywczyni Wielkiego Szlema, która w latach osiemdziesiątych na łamach "New York Timesa" dokonała coming outu. Przed nią homoseksualną orientację ujawniła Billie Jean King. Światowej sławy tenisistka, zdobywająca w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych wszystkie najważniejsze puchary, jest aktualnie działaczką na rzecz praw osób homoseksualnych i mieszka wraz ze swoją życiową partnerką Ilana Kloss - również tenisistką - w Nowym Jorku. W ślad za Navratilovą i King o swojej orientacji powiedziały Conchita Martinez - zwyciężczyni Wimbledonu w roku 1994 - i Amelie Mauresmo - pierwsza rakieta kobiecego tenisa na świecie w latach 2004 i 2006.
Tęczowa historia nie pisała się sama, a obrona własnych praw niejednokrotnie wymagała od zawodniczek stalowych nerwów. Po coming oucie Navratilowej wycofanie się z dyscypliny analizował główny sponsor kobiecego tenisa w tamtym czasie Avon Cosmetics. Kontrakty reklamowe i sponsorów utraciła także Amelie Mauresmo, gdy na konferencji prasowej w czasie Australian Open przyznała, że jest lesbijką. Nieprzyjemności nie zostały wyłącznie za kulisami, ale przeniosły się na kort. Martina Hingis - najmłodsza w historii liderka rankingu WTA - po meczu z Amelie powiedziała prasie, że miała wrażenie, że grała z "pół-facetem".
Jakkolwiek trudne były reakcje sponsorów i zawodniczek na ujawnianie swojej orientacji przez kolejne tenisistki, wspaniała forma i zwycięstwa w najlepszym stylu spowodowały, że Navratilova stała się ikoną kobiecego tenisa, nazwisko Billie Jean King firmuje puchar rozgrywanego co roku WTA Tour Championships, a światła reflektorów wciąż zwrócone są na Mauresmo.
Tym bardziej żal, że plejady wybitnych tenisistek zabrakło w tym roku w Warszawie. Pocieszeniem był występ w Suzuki Warsaw Masters Swietłany Kuzniecowej - uwielbianej przez polską publiczność i regularnie oglądanej w finałach warszawskiego turnieju J&S Cup. Swieta i tym razem doszła do finału, który wygrała w dwóch setach 4 maja. Niestety jej rywalka - Maria Kirilenko - grając o poziom niżej, nie pozwoliła Kuzniecowej na stworzenie prawdziwego sportowego widowiska. Wielkich emocji zabrakło też w meczach rozgrywanych w grupach - stawkę Polek (Radwańska, Domachowska) i Rosjanek (Kuzniecowa, Dementiewa, Kirilenko) urozmaicić miała Lindsay Davenport, która jednak przyjechała do Warszawy w nie najlepszej formie. Pozostaje zatem poczekać do przyszłego roku i liczyć na to, że turniej J&S Cup wróci do kalendarza tenisowych rozgrywek, a korty Warszawianki znów będą gościć najlepsze kobiece rakiety. 
|